moje ostatnie dni wyglądały następująco:
rano - pobudka; szybki prysznic; brak balsamowania; szybki makijaż; szybkie suszenie włosów i ich związywanie w kucyk bo tak łatwiej; szybkie karmienie kotów; szybki papieros i wiooo do pracy
od 8 do 17/18 ej - praca, raz szybciej raz później.
od popołudnia do wieczora - po pracy, szybki galop (auto jak na złość się popsuło - magiczna skrzynia biegów :/) do mieszkania mojej mamy; sprzątanie; karmienie kotów; sprzątanie; wywalanie worów ze śmieciami; segregowanie rzeczy zdatnych do użytku ale zupełnie zbędnych mojej mamie;
wieczór - galop do domu (czasem mąż po mnie podjeżdżał), szybki prysznic, ostatnia fajka dnia i spać
to tak w skrócie... dzień po tym jak ogarnęłam szafki na przedpokoju przyszedł czas na zajrzenie do szaf w pokoju mojej matki. widok, że tak się wyrażę, nie był oszałamiający, ale nie był też tragiczny.
jak widać, w szafkach był po prostu bałagan. kto z nas nie ma czasami bałaganu w szafkach? postanowiłam z dobroci serca posegregować te rzeczy. najpierw trzeba było oddzielić ubrania od obrusów, firanek, pasków, ozdobnych pokrowców na donicę z choinką (!). udało się. trwało to 4 popołudnia, które zakończyły się ogromnym sukcesem.
pozbyłam się 5 pełnych worów odzieży, 2 worów ręczników oraz 3 worów pościeli, obrusów, firan i zasłon. w szafkach zrobiło się bardzo przejrzyście. zostawiłam 6 kompletów ręczników (komplet = duży ręcznik + mały ręcznik), 6 ręczników do wycierania rąk, 10 ściereczek kuchennych, po 3 komplety firan i zasłon. ubrań też zostało sporo - uważam, że jeżeli usunęłam coś bez czego moja mam nie da rady żyć, to jej to kupię.
poniżej zamieszczam zdjęcia rzeczy, które oddała do domu samotnej matki:
w trakcie pakowania:
i efekt końcowy:
mnie efekt zadowolił. w trakcie sprzątania z jednej z szafek wypadł wyciąg bankowy. dzięki temu odkryłam, że moja mama jest zadłużona. niestety nie są kwoty rzędu kilku czy kilkunastu tysięcy... i wtedy wykonałam pierwszy "niemiły" telefon do mamy...
cdn
0 komentarze:
Prześlij komentarz