2 rozdanie... czyli podliczenia

jestem już po rozmowie z moją matką.
nie było łez, gdyż zabroniłam jej płakać. powiedziałam, że się już na to nie nabiorę.
rozmowa odbyła się u niej w domu.
najpierw pokazałam jej szafki, w których są poukładane ubrania, ręcznik i pościel. następnie przeszłam do szafek z butami i kosmetykami.
pokazałam jej zdjęcia z akcji "wielkie porządki". starałam się jak najbardziej zobrazować stan, w jakim żyła. chciałam jej pokazać, że to co miała w szafach nie było czymś normalnym.
następnie przeszłam do kwestii finansów.
wypisałam prawie wszystkie jej wydatki:kredyty, karty kredytowe, debety, rachunki. po podsumowaniu wszystkiego wyszło, ze na życie zostaje jej 126 zł! ładna kwota... i to ma starczyć na jedzenie dla niej i dwóch kotów, na żwirek, na leki...
zapytałam czy kiedykolwiek robiła taką kalkulację - odpowiedziała, że nie.
ręce opadają...
ponieważ utraciłam do niej zaufanie, postanowiłam zabrać jej dowód osobisty. oddała mi go bez żadnych problemów. wzięłam również wszystkie dokumenty jakie miała w domu. powiedziałam, że na razie to ja będę zarządzać jej kasą.
zgodziła się.



0 komentarze:

Prześlij komentarz